Archiwum

Archiwum kategorii: ‘Motywacja’

Czy czekasz na kopa?

4 styczeń 2011

Jest początek roku. Wielkie plany. Zapał.
Jest środek roku. Wielkie palmy. Upał.
Jest koniec roku. Wielka plama. Kicha.

Czy u Ciebie też tak wygląda motywacja do działania?
Czy potrzebujesz kopa, który wyrwie Cię ze strefy komfortu?

Nie czekaj, aż przydarzy Ci się to, co mi się przydarzyło 28 lipca 2010:

Jadę jak zwykle do pracy. No – trochę mniej, niż jak zwykle, bo zamiast skręcić
na węzeł Kardynała Sapiechy jadę prosto obwodnicą A4 w stronę Wieliczki.

Pada deszcz.

Jadę lewym pasem. Jakieś 130 km/h. Tyle jest zgodnie z przepisami.
Na pewno nie więcej.

Nagle, na lewym pasie 3 pasmowej obwodnicy KAŁUŻA.
Tak. Kałuża!
Ja pędzę 130 km/h, a przede mną głęboka na 5 cm kałuża.
Hamować? Nie ma szans.
Wpadam w tę kałużę. Szarpnięcie kołami wyrywa mi kierownicę z rąk.
Auto zaczyna tańczyć. Przelatuje z lewego pasa na prawe pobocze
przecinając 2 pasy obwodnicy. Szczęście, że nic nie jechało tymi pasami.
Byłoby już po mnie.

Obraca mnie o 180 stopni i uderzam lewym bokiem z całej siły w barierę na prawym poboczu.
Wybucha boczna poduszka powietrzna. Sunę jeszcze trochę tyłem trąc
lewym bokiem po barierze. Wreszcie się zatrzymuję.
Ufff. Żyję, jestem cały. W sumie nic mi się nie stało.
Tylko auto. Na szczęście tylko auto.

ALE TO NIE KONIEC…

Dzwonię do ubezpieczyciela. Dzwonię do pracy, że mnie nie będzie.
Czekam na lawetę. Czekam, czekam, czekam.

Pada coraz bardziej, więc siedzę w środku – na miejscu pasażera.
Czekam już z 25 minut, kiedy nagle widzę czarne suzuki grand vitara,
które jedzie tym samym lewym pasem, wpada w tę samą kałużę,
wykonuje ten sam piruet. I pewnie zatrzymałoby się dokładnie w tym
samym miejscu, w którym ja sie zatrzymałem, gdyby nie to, że ja tam już stałem.
Dlatego suzuki grand vitara (niemałe auto prawda?) uderza swoim tyłem w mój przód
i dokańcza zniszczeń samochodu.
A ja siedzę w środku.

I mnie po raz kolejny nic się nie stało. Krótka, cicha modlitwa dziękczynna.

Wyskoczyłem z auta nie czekając na kolejnego chętnego do parkowania na moim samochodzie.
Chowam się do rowu, za barierę. Moknę w deszczu, ale żyję.

Ale to był dla mnie kop. Obudziłem się z letargu. Od tamtego czasu zrobiłem wiele rzeczy.
Nie będę Ci pisał jakich. Ale mam motywację. Wielką motywację.

A Ty?
Czy nadal czekasz na swojego kopa motywacyjnego?
A może dobrze Ci jest w strefie komfortu?
Napisz w komentarzu.

Motywacja

Brak organizacji, czy brak motywacji?

22 listopad 2010

Czasem do dobrego zarządzania czasem i do sprawnej pracy bardziej potrzebne jest dobre słowo, niż specjalne oprogramowanie, czy notatki w kalendarzu.

Przed chwilą skończyłem rozmowę z jedną z uczestniczek mojego zdalnego coachingu:

- Cześć X.
- Cześć Sylwester.
- Słuchaj X, dzwonię do Ciebie, bo przestałaś odpowiadać na moje maile i moje nagrania dla Ciebie.
- Wiesz Sylwester, sprawy toczą się tak szybko, że nie mam czasu odpowiedzieć. Ludzie, którym coś obiecałam, domagają się tego, a ja mam tyle zaległości, że pracuję jak w amoku. Zgodnie z tym, co mi powiedziałeś, wyłączyłam program do poczty elektronicznej. Boję się tam zaglądac, żeby mnie coś nie odciągnęło od tego, co jest teraz dla mnie naprawdę ważne. Wiem, że powinnam była Ci odpisać. Ale …
- Daj spokój X. Dobrze robisz. W tej sytuacji nawet nie chcę, żebyś do mnie odpisywała. Cieszę się, że nie odpisałaś. Najważniejsze jest dla mnie, żebyś wyszła z zaległości. Zresztą już niedługo nie będziesz potrzebować mojej pomocy.
- Mylisz się. Będę potrzebować. I to bardzo. To, co robię teraz, robię strasznie chaotycznie. Wiem, co mam zrobić, ale nie potrafię sobie tego poukładać. Brakuje mi wsparcia. Teraz działam pod dużą presją i nie chcę Ci tego tłumaczyć. Ale sprawy bieżące – musisz mnie nauczyć, jak mam sobie z tym radzić, bo na dłuższą metę nie wytrzymam tego stresu.
- Spokojnie X. Przez chwilę nie będę do Ciebie wysyłał maili, żeby Ci nie przeszkadzać. Jesteś na dobrej drodze i niedługo wyjdziesz z tych zaległości. Kiedy trochę odetchniesz, pokażę Ci jak to wszystko sobie poukładać żebyś nie musiała żyć w takim stresie. Daj mi tylko znać, jak skończysz etap (…). Wtedy będziemy kontynuować. Ale dziś rób to, co robisz. Nie myśl o tym, czy masz mi odpisywać. Skup się na tym, żeby wyjść z tych zaległości. Poradzisz sobie.
- Dziękuję.

To “dziękuję” wypowiedziane w sposób, który autentycznie wyraża wdzięczność – brzmi jeszcze w moich uszach. A przecież tak naprawdę w tych moich słowach nie było żadnej wielkiej mądrości. To, czego potrzebowała X, to kilka krzepiących słów, że robi dobrze. Słów, które dodadzą jej sił…

A Ty?
Napisz w komentarzu, czy bardziej potrzebujesz wiedzy jak się zorganizować, czy kogoś, kto Cię zmotywuje do działania?

Motywacja , ,

Brian Tracy o samodyscyplinie

31 maj 2010

Za co lepiej krytykować pracowników?

28 kwiecień 2010

Wszystkim moim pracownikom zawsze powtarzam:

“Wolę Cię opieprzać za to, że coś zrobisz źle, niż za to, że nic nie robisz. I tak Cię nie minie moja opieprzka, jak i tak”.

I efekt jest taki, że w ogóle ich nie opieprzam, bo robią dobrze. Przestają się stresować moją opieprzką.

Strach jest zawsze złym doradcą. Więc najlepiej wyeliminuj go ze swojej pracy i pozwól się ludziom wykazać.
Bądź dla nich coachem, mentorem i przewodnikiem. Zobaczysz, że Ci się to zwróci.

Delegowanie zadań, Efektywna praca, Motywacja ,

Płać dużo, bo warto

9 luty 2009

Jeżeli naprawdę coś chcesz osiągnąć, to potrzebujesz motywacji. A nic tak nie daje motywacji, jak emocje związane z wydawanie własnych pieniędzy. Dużych pieniędzy. Jeżeli już za coś dużo zapłacisz, to czujesz wewnętrzną potrzebę wykorzystania tego, za co zapłaciłeś.

Zapisałem się ostatnio na kurs “Jak napisać bestsellera”. Nie chodzi o to, że nie umiem pisać. Umiem. Nigdy nie miałem z tym problemów. Oprócz wiedzy, jak pisać, potrzebowałem motywacji. Kilka lat temu wysłałem do jednego wydawnictwa próbki moich tekstów. Dostałem zwrotną odpowiedź, że tekst nie jest taki, jaki im się podoba. Dostałem konkretne uwagi, co mam poprawić. I dostałem zaproszenie do dalszych prób. Ale wtedy nie wierzyłem w to, że mi się uda. I zaprzestałem prób.

Tym razem jest inaczej. Zapłaciłem za kurs przede wszystkim po to, żeby mieć wyrzuty sumienia, jeśli nic dalej w tym temacie nie zrobię.

Pomogło. Robię. Jestem w trakcie.

Sylwester Oskwarek, trener i coach w zakresie zarządzania

Efektywna praca, Motywacja