Brian Tracy o samodyscyplinie
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Jak wyrobić się z zadaniami w 2x krótszym czasie?
Pozornie wydaje się to niemożliwe, bo przecież sprawy trwają tyle, ile trwają. Nie da się wcisnąć 120 minut w jedną godzinę.
Wczoraj pisałem o tym, że zarządzanie czsem to kwestia dobrych decyzji. Ale żeby mieć możliwość podejmowania dobrych decyzji, trzeba mieć świadomość, czego się chce.
Dla moich czytelników przygotowałem metodę, która pozwala sprawdzić, gdzie mają jeszcze pokłady niewykorzystanego czasu. Ułatwia też podejmowanie decyzji o tym, co robić, a czego NIE ROBIĆ.
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Wszystkim moim pracownikom zawsze powtarzam:
“Wolę Cię opieprzać za to, że coś zrobisz źle, niż za to, że nic nie robisz. I tak Cię nie minie moja opieprzka, jak i tak”.
I efekt jest taki, że w ogóle ich nie opieprzam, bo robią dobrze. Przestają się stresować moją opieprzką.
Strach jest zawsze złym doradcą. Więc najlepiej wyeliminuj go ze swojej pracy i pozwól się ludziom wykazać.
Bądź dla nich coachem, mentorem i przewodnikiem. Zobaczysz, że Ci się to zwróci.
Bardzo wiele osób na hasło “wyznaczanie celu” reaguje alergiczną wysypką.
Dlaczego? Bo nie rozumieją podstawowej zalety, jaką daje dobrze wyznaczony cel.
Tą podstawową zaletą nie jest bynajmniej “jasny drogowskaz, co robić w danym dniu”.
Posłuchaj i skomentuj.
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Czas można wykorzystać znacznie efektywniej, jeżeli wiesz, czemu ma służyć praca, którą wykonujesz. Wtedy łatwiej skupiasz się na rezultatach.
Nie wiem, co mi się ostatnio stało. Zawsze pytam, po co mam coś zrobić. Albo: “Komu i czemu to ma służyć?.” A właśnie ostatnio nie zapytałem. Wziąłem się od razu za realizację tego, co mi dał zleceniodawca i zrobiłem. Chyba po prostu uznałem, że realizacja tego tematu ma sens.
Dziś mam niewielkiego “stresa”, bo nie wiem, czy po prostu nie zmarnowałem czasu. Okazało się, że to, na co straciłem całe pół dnia przedwczoraj, jest już zrobione i nikt nie jest zainteresowany wynikami mojej pracy.
No cóż – nie pozostaje mi nic innego, jak skontaktować się z potencjalnymi odbiorcami i użytkownikami rezultatów mojej pracy i zapytać ich, jak to wykorzystują. I albo uda mi się wykorzystać to, co przygotowałem, albo moje wykorzystanie czasu okaże się nieefektywne. I wyrzucę swoją pracę do śmieci.
Ale i tak bywa. Nie ma się co zrażać. Byle do przodu
.