Czy też Ci tak czas przecieka między palcami?
Poniższy filmik nie jest o “gołych babach”. To zdjęcie jest trochę mylące. Ale zobacz, czy przypadkiem nie tracisz czasu w taki sam sposób?
Poniższy filmik nie jest o “gołych babach”. To zdjęcie jest trochę mylące. Ale zobacz, czy przypadkiem nie tracisz czasu w taki sam sposób?
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Jak wyrobić się z zadaniami w 2x krótszym czasie?
Pozornie wydaje się to niemożliwe, bo przecież sprawy trwają tyle, ile trwają. Nie da się wcisnąć 120 minut w jedną godzinę.
Wczoraj pisałem o tym, że zarządzanie czsem to kwestia dobrych decyzji. Ale żeby mieć możliwość podejmowania dobrych decyzji, trzeba mieć świadomość, czego się chce.
Dla moich czytelników przygotowałem metodę, która pozwala sprawdzić, gdzie mają jeszcze pokłady niewykorzystanego czasu. Ułatwia też podejmowanie decyzji o tym, co robić, a czego NIE ROBIĆ.
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Do efektywnego działania potrzebujesz jednego: wiedzy. Żeby coś osiągnąć wcześniej, niż inni, potrzebujesz po prostu wiedzieć “jak to zrobić”.
Gdzie możesz szukać wiedzy?
Najlepszym sposobem na zarządzanie czasem w poszukiwaniu wiedzy jest zapytać kogoś, kto już przez to przechodził. Kogoś, kto zna praktyczne rozwiązanie. Kto wie, jakie kroki trzeba wykonać i w jakiej kolejności.
Niestety ta wiedza rzadko bywa darmowa.
Dlatego musisz rozważyć, czy czasem nie jest lepiej zapłacić naprawdę dobremu specjaliście – praktykowi, który powie Ci krok po kroku, co masz zrobić. To ty zarządzasz swoim czasem i swoimi pieniędzmi.
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
1. Dlaczego to robię? W jakim celu? Czy dobrze wykorzystuję swój czas?
2. Czy dzięki zrobieniu tego będę szczęśliwy?
3. Co się stanie, jeśli podejmę decyzję, żeby tego nie robić?
Te 3 proste pytania mogą stanowić system podejmowania decyzji w codziennym zarządzaniu czasem. Warunkiem jest jednak szczera odpowiedź.
Więcej o zarządzaniu czasem na darmowym szkoleniu mailowym:
Wszystkim moim pracownikom zawsze powtarzam:
“Wolę Cię opieprzać za to, że coś zrobisz źle, niż za to, że nic nie robisz. I tak Cię nie minie moja opieprzka, jak i tak”.
I efekt jest taki, że w ogóle ich nie opieprzam, bo robią dobrze. Przestają się stresować moją opieprzką.
Strach jest zawsze złym doradcą. Więc najlepiej wyeliminuj go ze swojej pracy i pozwól się ludziom wykazać.
Bądź dla nich coachem, mentorem i przewodnikiem. Zobaczysz, że Ci się to zwróci.
Jeżeli naprawdę coś chcesz osiągnąć, to potrzebujesz motywacji. A nic tak nie daje motywacji, jak emocje związane z wydawanie własnych pieniędzy. Dużych pieniędzy. Jeżeli już za coś dużo zapłacisz, to czujesz wewnętrzną potrzebę wykorzystania tego, za co zapłaciłeś.
Zapisałem się ostatnio na kurs “Jak napisać bestsellera”. Nie chodzi o to, że nie umiem pisać. Umiem. Nigdy nie miałem z tym problemów. Oprócz wiedzy, jak pisać, potrzebowałem motywacji. Kilka lat temu wysłałem do jednego wydawnictwa próbki moich tekstów. Dostałem zwrotną odpowiedź, że tekst nie jest taki, jaki im się podoba. Dostałem konkretne uwagi, co mam poprawić. I dostałem zaproszenie do dalszych prób. Ale wtedy nie wierzyłem w to, że mi się uda. I zaprzestałem prób.
Tym razem jest inaczej. Zapłaciłem za kurs przede wszystkim po to, żeby mieć wyrzuty sumienia, jeśli nic dalej w tym temacie nie zrobię.
Pomogło. Robię. Jestem w trakcie.
Czas można wykorzystać znacznie efektywniej, jeżeli wiesz, czemu ma służyć praca, którą wykonujesz. Wtedy łatwiej skupiasz się na rezultatach.
Nie wiem, co mi się ostatnio stało. Zawsze pytam, po co mam coś zrobić. Albo: “Komu i czemu to ma służyć?.” A właśnie ostatnio nie zapytałem. Wziąłem się od razu za realizację tego, co mi dał zleceniodawca i zrobiłem. Chyba po prostu uznałem, że realizacja tego tematu ma sens.
Dziś mam niewielkiego “stresa”, bo nie wiem, czy po prostu nie zmarnowałem czasu. Okazało się, że to, na co straciłem całe pół dnia przedwczoraj, jest już zrobione i nikt nie jest zainteresowany wynikami mojej pracy.
No cóż – nie pozostaje mi nic innego, jak skontaktować się z potencjalnymi odbiorcami i użytkownikami rezultatów mojej pracy i zapytać ich, jak to wykorzystują. I albo uda mi się wykorzystać to, co przygotowałem, albo moje wykorzystanie czasu okaże się nieefektywne. I wyrzucę swoją pracę do śmieci.
Ale i tak bywa. Nie ma się co zrażać. Byle do przodu
.
Ludzie lubią być potrzebni. Dlatego czasem robią rzeczy, których nie musieliby robić. Robią rzeczy mało ważne. Chcą się czuć bardzo zapracowani. Wtedy każdemu z czystym sumieniem mogą powiedzieć “Jestem taki zapracowany, że nie wiem, o której dziś wyjdę z pracy”. Ale gdyby skupili się na sprawach najwazniejszych, do zrobiliby swoją 8-godzinną robotę w 2 godziny.
Kiedy biorę się za jakiś temat, to w pierwszej kolejności staram się znaleźć osobę, która już coś takiego realizowała. Sprawdzenie tego zajmuje mi z reguły do 15 minut. Wystarczy tylko odrobina odwagi i chęć rozmawiania przez telefon z osobami, z którymi do tej pory nie rozmawiałem. Dzwonię do pierwszej z brzegu osoby, która mi przychodzi do głowy i z którą już wcześniej rozmawiałem. Pytam ją o wiedzę w danym temacie. Niezależnie od tego, co mi odpowie, proszę ją, żeby wskazała mi kogoś, z kim dodatkowo mógłbym porozmawiać w tej sprawie. Jeżeli wskaże mi osobę, której nie znam, to proszę również o numer telefonu do niej. Rozmowę z kolejną osobą zaczynam tak:
- “Cześć. Mówi Sylwester Oskwarek. Dzwonię do Ciebie, bo polecił mi Ciebie … (tu wymieniamo osobę z poprzedniej rozmowy). Podobno zajmowałeś się tematem … .”
Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś po takim wstępie odmówił mi 5 minut rozmowy.
Mając taki punkt zaczepienia oszczędzam dobre kilka dni na samodzielne rozgryzanie tematu.
Nie jesteś w stanie pracować cały czas na 100%. Tak się po prostu nie da. Jeden tydzień masz lepszy, inny gorszy. Nie rób sobie z tego powodu wyrzutów. Po prostu co jakiś czas zatrzymaj się, spójrz na efekty Twojej pracy i uczciwie je oceń. Będziesz wiedział, czy Twoje zarządzanie czasem się poprawia, czy nie.
Mój ostatni tydzień był dosyć leniwy. Nie skupiałem się tak bardzo na realizacji wyznaczonych celów. Porobiłem przy tym trochę usprawnień, które pewnie będą procentować w przyszłości. Tak więc czas nie zostął do końca zmarnowany. I to mnie cieszy. A to, że zaplanowane zadania leżą trochę odłogiem? To mnie martwi i dlatego już od jutra wracam na swoją ścieżkę. Czynności, które zaplanowałem na jutro naprawdę dadzą mi poczucie zbliżania się do zaplanowanych rezultatów. Mam nadzieję, że to będzie dobre zarządzanie czasem.
A jak będzie? Zobaczymy.